O ręcznym szyciu i pikowaniu patchworkowych pledów.
Niewiele jest w polskim internecie o ręcznym szyciu, a jeszcze mniej o ręcznym pikowaniu patchworkowych pledów. Postanowiłam wiec podzielić się z innymi zdobywaną zazwyczaj ze źródeł anglojęzycznych, a jeszcze częściej metodą prób i błędów wiedzą na te tematy. Jest to spojrzenie osoby początkującej nie tylko w patchworku, ale również w szeroko pojętym krawiectwie w ogólności. Wszystkich zainteresowanych zapraszam :)

piątek, 24 lutego 2012

Co jest nie tak???

Skończyłam, wyprałam, oto efekt.





Kolory w rzeczywistości odpowiadają zdjęciom poniżej.




Jest ... nie do końca satysfakcjonująco...

Zastanawiam się czy prasować, czy sobie odpuścić (ryzyko spłaszczenia na tzw amen). Użyłam ociepliny 150 (albo 160, nie pamiętam), po fakcie mogę stwierdzić, że do pikowania ręcznego raczej się nie nadaje. Albo to ja popełniam jakiś błąd - w każdym razie ocieplina jest  przyklapnięta, a wierzch zbyt pomarszczony.
Czy to ocieplina straciła objętość, a tkanina się zapadła, czy też może ja zbyt mocno/słabo napinałam  całość na tamborku?
Mocno mnie kusi, by powiedzieć, że  był to ostatni raz, gdy użyłam rodzimej ociepliny do ręcznie pikowanego pledu.

Taki już smutny los samouka, do wszystkiego trzeba dojść na piechotę.

środa, 18 stycznia 2012

Po przerwie...

Bardzo długo nie pisałam - bo w kontekście patchwork'owym nie było niestety o czym... Z racji braku czasu, przez ostatnie dwa miesiące praktycznie nie szyłam, a pikowałam tylko dorywczo. Oto dowód, że nie zerwałam całkowicie z hobby:


Oczywiście ręcznie;) Tym razem nieco większym ściegiem ok 5-6 na cal i trochę grubszą nicią - dla uzyskania bardziej widocznego efektu. 
Jeszcze trochę i moje życie powinno wrócić do swego normalnego trybu... Mam już przygotowany całkiem miły stosik szmatek... A pomysłów milion;)

środa, 2 listopada 2011

Kontrastowo - top gotowy:)

I oto kolejny top gotowy :)


Przy zszywaniu rzędów w kilku miejscach bloki mi się nie zgrały, ale i tak jest dobrze. Z moich "maszynowych" prac ten top jest najbardziej udany pod względem wykończenia i zachowania planowanych wymiarów.
Jutro śmigam do hurtowni po ocieplinę i będę pikować !   :)

czwartek, 27 października 2011

Kontrastowo...

Najnowszy projekt, na razie tylko wstępnie poukładane:


Będzie granatowo - biały Double Irish Chain.


A tu moje najnowsze nabytki :)


Chwilę trwało zanim nabrałam wprawy, ale ogólnie jestem bardzo zadowolona :)
Nie rozumiem tylko, dlaczego liniał ma "zapas" na ostatnim milimetrze przy krawędzi. Długo nie mogłam dojść czemu kawałki cięte wg maty różnią się od tych ciętych wg siatki na szablonie. Biorąc jednak pod uwagę, że różnice są minimalne i, że po zszyciu wszystko w miarę pasuje, nie będę grymasić ;)

Przeczytałam ostatnio na blogu Sentimental Quilter post o wynikach pewnych badań statystycznych prowadzonych wśród amerykańskich pasjonatek patchwork'u. Wyniki jak dla mnie zdumiewające. Otóż w kategoriach  naj- : jak najszybciej, jak najbardziej skomplikowane wzory. Na pewno nie ręcznie.

W moim odczuciu, najfajniejsza w szyciu pledów jest ta nieuchwytna więź łącząca wszystkie szyjące je kobiety na przestrzeni wieków. To metafizyczne "coś", wspólnota  igieł ;)
Aby wykonać quilt ręcznie, potrzeba, nawet bardzo biegłej w sztuce osobie, przynajmniej kilku tygodni, a częściej kilku miesięcy. Taki pled staje się fragmentem życia swej twórczyni, wiążą się z nim wspomnienia, emocje - jest wyjątkowy, nasycony śladami osobowości tej czy innej kobiety. Widać to doskonale w zabytkowych quiltach, są niedoskonałe, krzywe i takie ludzkie!

Myślę, że następna moja  praca na potrzeby własne będzie wykonana ręcznie... A co tam, że to nie "na czasie"...
Pocieszam się jednak, że nie jestem anachroniczną anomalią ( a w każdym razie nie jedyną ;) ) - większość osób odwiedzających tego bloga, poszukuje informacji o ręcznym szyciu i pikowaniu :))

niedziela, 25 września 2011

Niedługo jesień ... czas na dzianiny :)

Długo było u mnie cicho - początek roku szkolnego, milion spraw, wiecznie w biegu...

W "locie", w krótkich chwilach spokoju, powstały mitenki:





Włóczka akrylowa średniej grubości, druty nr 3. Rzeczywisty kolor jest bardziej "śliwkowy".



Chciałabym zrobić jeszcze kilka rzeczy - kilka par wełnianych skarpet, czapkę lub dwie. Może jeszcze szal - ale to będzie spore wyzwanie.

Patchwork na razie leży i czeka, aż znajdę więcej czasu. Bardzo nie lubię odrywać się od pracy co pół godziny. Szyję dość wolno, nie mam wprawy i takie przerwy działają demobilizująco...

Ale ... wędruje do mnie paczuszka z dalekich krajów, a w niej ...  ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...