Blog miał być o patchworku, a tymczasem ostatnio same ciuchy... Jestem zachwycona odkryciem, że potrafię, więc szyję, szyję, szyję ... W ostatnich dniach uszyłam sobie spodnie lniane, oraz tunikę:
Kolory znów przekłamane, bo prawdziwe barwy to głębokie nasycone odcienie fioletu - ciemniejsze niż na zdjęciu.
Tunika uszyta na podstawie modelu 418 B, Burda wydanie Duże jest piękne 1/2011. Rozmiar rzeczywiście duży ;)
Uszycie tego modelu kosztowało mnie sporo wysiłku - projekt technicznie dość łatwy, ale bardzo pracochłonny. 17 części wykroju - bo wiązania również uszyłam sama, lejąca się delikatna wiskoza, ścierające się wciąż oznaczenia na tkaninie ...
Ale jest :)
O ręcznym szyciu i pikowaniu patchworkowych pledów.
Niewiele jest w polskim internecie o ręcznym szyciu, a jeszcze mniej o ręcznym pikowaniu patchworkowych pledów. Postanowiłam wiec podzielić się z innymi zdobywaną zazwyczaj ze źródeł anglojęzycznych, a jeszcze częściej metodą prób i błędów wiedzą na te tematy. Jest to spojrzenie osoby początkującej nie tylko w patchworku, ale również w szeroko pojętym krawiectwie w ogólności. Wszystkich zainteresowanych zapraszam :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ubrania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ubrania. Pokaż wszystkie posty
piątek, 17 czerwca 2011
wtorek, 7 czerwca 2011
Lniane spodenki :)
Dziś skończyłam kolejne dzieło - lniane spodenki dla Pszczółki :)
Model 134, Burda 06/2011. Ręcznie obrębiane brzegi i wszystkie dziurki na guziki :)
Na bokach mają rygielki do podpinania podwiniętych nogawek. Pokonałam kieszenie i rozporek, choć było ciężko ;)
Jestem dość zadowolona, choć spodenki okazały się zdecydowanie za szerokie w pasie. Niestety dopasowanie wykroju do modelki jest dla mnie (na razie) niewykonalne... Trzeba więc zaopatrzyć się w paseczek i będzie dobrze.
Len to dziwna tkanina - łatwa i trudna jednocześnie. Super się szyje i beznadziejnie kroi.
W planach mam lniane spodnie dla siebie - to będzie wyzwanie ;)
A pled się pikuje...
Model 134, Burda 06/2011. Ręcznie obrębiane brzegi i wszystkie dziurki na guziki :)
Na bokach mają rygielki do podpinania podwiniętych nogawek. Pokonałam kieszenie i rozporek, choć było ciężko ;)
Jestem dość zadowolona, choć spodenki okazały się zdecydowanie za szerokie w pasie. Niestety dopasowanie wykroju do modelki jest dla mnie (na razie) niewykonalne... Trzeba więc zaopatrzyć się w paseczek i będzie dobrze.
Len to dziwna tkanina - łatwa i trudna jednocześnie. Super się szyje i beznadziejnie kroi.
W planach mam lniane spodnie dla siebie - to będzie wyzwanie ;)
A pled się pikuje...
sobota, 28 maja 2011
Bluzka z mereżką
Dziś uszyłam kolejną bluzkę dla Pszczółki :)
Bluzka uszyta wg wykroju z Burdy 05/2011 model 136.
Bawełniany haftowany batyst, własnoręcznie wykonana taśma mereżkowa.
Musiałam troszkę pokombinować z wszyciem taśmy mereżkowej ponieważ moja singierka nie posiada bajerów w postaci ściegu zygzakowego ;)
Uważam, że wyszło całkiem ok :)))
Przy okazji, instrukcja szycia tego modelu mogłaby być zrozumialej napisana...
Bluzka uszyta wg wykroju z Burdy 05/2011 model 136.
Bawełniany haftowany batyst, własnoręcznie wykonana taśma mereżkowa.
Musiałam troszkę pokombinować z wszyciem taśmy mereżkowej ponieważ moja singierka nie posiada bajerów w postaci ściegu zygzakowego ;)
Uważam, że wyszło całkiem ok :)))
Przy okazji, instrukcja szycia tego modelu mogłaby być zrozumialej napisana...
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Próby krawieckie - tunika
Oto efekt moich pionierskich ( no prawie ;) ) prób krawieckich:
Letnia, bawełniana tuniczka dla mojej Pszczoły. Uszyta wg kwietniowej Burdy, model 141. Trochę ręcznie, trochę na maszynie. Ma kilka felerów, ale ogólnie jestem zadowolona :)
Dawno temu, ( a jak dawno, nie powiem ;) ) próbowałam coś tam szyć. Było kilka podejść, spódnica i sukienka na tzw "po domu" i ... Skończyło się tym, że moją nowiutką, kupioną wtedy na raty maszynę, sprezentowałam bez żalu bratowej, a sama pogodziłam się z faktem, że szycie to coś, czego zwyczajnie nie potrafię robić ... Nadal niepojęte jest dla mnie, jakim cudem wprawnym szwaczkom udaje się zszyć 2 warstwy dokładnie po zaplanowanej linii bez fastrygi, spinając całość szpilkami, albo nawet i bez tego... U mnie wygląda to tak: narysować linie szwów, spiąć szpilkami, solidnie sfastrygować, pod maszynę i wolniuuuutko do przodu. A prosta linia szwu.... czy to w ogóle możliwe ?
Letnia, bawełniana tuniczka dla mojej Pszczoły. Uszyta wg kwietniowej Burdy, model 141. Trochę ręcznie, trochę na maszynie. Ma kilka felerów, ale ogólnie jestem zadowolona :)
Dawno temu, ( a jak dawno, nie powiem ;) ) próbowałam coś tam szyć. Było kilka podejść, spódnica i sukienka na tzw "po domu" i ... Skończyło się tym, że moją nowiutką, kupioną wtedy na raty maszynę, sprezentowałam bez żalu bratowej, a sama pogodziłam się z faktem, że szycie to coś, czego zwyczajnie nie potrafię robić ... Nadal niepojęte jest dla mnie, jakim cudem wprawnym szwaczkom udaje się zszyć 2 warstwy dokładnie po zaplanowanej linii bez fastrygi, spinając całość szpilkami, albo nawet i bez tego... U mnie wygląda to tak: narysować linie szwów, spiąć szpilkami, solidnie sfastrygować, pod maszynę i wolniuuuutko do przodu. A prosta linia szwu.... czy to w ogóle możliwe ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






